Hydroponika – hodowla przyszłości

Chciałabym opowiedzieć Wam o metodzie hodowli roślin, o jakiej być może jeszcze nie słyszeliście. Sposób ten nie jest nowoczesny, wykorzystywano go już lata temu w Babilonii, hodując Wiszące Ogrody. Dziś stosuje się go w Kanadzie, Australii, Holandii, w krajach południowo-wschodniej Azji, a nawet krajach trzeciego świata. System ten to hydroponika, czyli sztuka uprawy roślin w wodzie. Metoda ta odrzuca w zastosowaniu glebę, rośliny rozwijają się na wodzie, z korzeniami zawieszonymi w roztworze substancji odżywczych.

live-screen2

Hydroponika nie należy do metod łatwych, na pewno nie jest właściwą dla okazjonalnych ogrodników. Najprościej mówiąc, zadaniem plantatora jest dostosowanie ilości tlenu, wody i odżywek, w taki sposób, by roślina osiągnęła swoje maksimum rozwojowe. Korzenie zawieszone w wodzie bardzo szybko absorbują substancje odżywcze, jeśli więc w pewnym momencie zabraknie tlenu, roślina automatycznie zatrzymuje się. Hodowca musi wykazać się wyczuciem i umiejętnościami, by zachować takie proporcje, które nie będą hamować rośliny, a pozwolą jej na swobodny rozwój.

Zalety systemu hydroponicznego

Najprostszy jaki nasuwa się na samym początku, to brak gleby, a co za tym idzie brak szkodników.

Druga i zarazem najważniejsza zaleta, to kontrola odżywiania rośliny. Dajemy jej dokładnie tyle, ile potrzebuje, co skutkuje tym, że roślina znacznie szybciej rośnie i rozwija się.

Drugi punkt automatycznie prowadzi do trzeciego: oszczędzamy w zużyciu nawóz i wodę.

Jak wygląda taka hodowla możecie zobaczyć tutaj

RWS – z czym to się je?

Rolnictwo Wspierane przez Społeczność to model współpracy drobnych gospodarstw rolnych oraz konsumentów, opartej na bezpośrednim kontakcie i wzajemnym wsparciu.

Jak działa?

Chcę marchewkę, dużo marchewki, mój sąsiad też chce marchewkę, jego żona i syn też… Jest też rolnik, który ma pole i może tam posadzić marchewkę. Więc idziemy do niego, żeby posadził nam marchewkę.

Rolnik, niech będzie, że pan Adam,  wsłuchuje się w naszą prośbę z bożą cierpliwością, po czym zgadza się i przygotowuje kosztorys. Jeśli kosztorys wszystkim odpowiada, to kolejnym krokiem jest podpisanie umowy cywilno prawnej, między panem Adamem a miłośnikami marchwi. Nie dotyczy ona sprzedaży konkretnej ilości produktu, lecz udziału w produkcji, która dzielona jest po równo między odbiorców.

RWS_2014_08_28-7-fot.Michalina-Bończa-Tomaszewska

Oczekiwanie na plony…

Gdy nadchodzi moment, że marchewka przebija się przez ziemię, pan Adam wkracza do akcji. Dostawy mogą przebiegać na dwa sposoby: albo grupa zainteresowana sama zgłasza się po odbiór, albo za transport odpowiada pan Adam i rozwozi marchew do punktów odbioru. W zależności od wielkości grupy potrzebny jest jeden lub więcej punktów odbioru, który staje się też punktem spotkań członków spółdzielni.

Ilość marchwi otrzymaną od pana Adama dzieli się przez ilość członków kooperatywy i wtedy wiadomo, komu ile marchwi przysługuje. Ot i cała filozofia.

Korzyści płynące z RWS

Jeśli pan Adam zgodzi się na wejście w kooperatywę sprzedaje 100% hodowli. Całkiem na odwrót niż w klasycznym modelu, gdzie zarobi tyle ile sprzeda marchwi. Ponadto środki niezbędne do rozpoczęcia uprawy dostaje na początku, a więc nie musi brać pożyczki na sprzęt czy nasiona. W ten sposób wspierane jest rolnictwo drobne, a nie produkcja przemysłowa. A odbiorcy cieszą się nieskażoną żywnością.

Pod linkiem strona RWS – Świerże Panki